Kategorie: Wszystkie | Anonse
RSS
poniedziałek, 15 października 2007
Boxing Sessions
Odkryłem wspaniałe miejsce i czas do boksowania się. Jest nim moja klatka schodowa, pod wieczór, gdy już zamiera ruch.
W związku z tym, że spotkałem swoją starą przeciwniczkę i zaczęliśmy się znów spotykać, mam również chętną do boksu.
Do tej pory boksowaliśmy się w moim mieszkaniu - siłą rzeczy zatem klęczeliśmy, a częstokroć sprawa kończyła się obaleniem i, po siądnięciu na przeciwniku, waleniu go gdzie popadnie. Zasadą jest, że nie uderzamy się w twarz - w grę wchodzi korpus i uda. Oczywiście żadnych uderzeń w genitalia. Nie ma w tej walce wygranych, bo nie liczymy uderzeń, nie liczymy trafień - w trakcie walki, która jest bardzo szybka - nie ma na to czasu .
Raz zdarzyło się nam boksować na stojąco - waliliśmy się tak długo, aż któreś potrzebowało papierosa strzepnąć.
Teraz spotkaliśmy się o północy, poprzepychaliśmy w sumo i po pół godzinie rozmowy doszliśmy do wniosku, że warto by się co nieco poobijać jeszcze. Nie wiem, ile czasu się młóciliśmy, ale zmachałem się pierwszorzędnie, a i moja przeciwniczka oddychała bardzo szybko. Jeśli dobrze pamiętam, były trzy starcia i kończyły się, gdy po prostu potrzebowaliśmy odetchnąć.
Muszę przyznać, że w boksie jestem cienki - nie skupiam się zupełnie na blokowaniu i unikaniu uderzeń. Moja przeciwniczka ma to samo, tyle że rusza się dużo lepiej niż ja. Nie przeszkadza mi to - tak naprawdę nasz boks nie ma wiele wspólnego z boksem - jest wesołą młócką tylko dla zmęczenia i tej odrobiny bólu, który musi zostać wliczony w cenę.
Idąc pomysłem rodem z Muay Thai - dołączymy również kolana, którymi można kopnąć tylko w udo lub tyłek. Będzie wesoło:)
11:13, zapasymieszane
Link Komentarze (1) »
Po prostu po głowie
Spotkałem się tydzień temu z koleżanką wspomnianą w notce "Bezsilność w Krakowie". Tym razem jednak miało to wszystko wyglądać inaczej. Po naszym ostatnim spotkaniu doszliśmy do wniosku, że następna nasza walka, jakkolwiek by nie było - musi się odbyć w sali, bo po prostu miejsca nie ma u mnie na tyle, żeby się potarzać. Spotkaliśmy się u mnie, bo ustaliliśmy, że walki nie będzie. Inaczej mówiąc: potrzebowałem się zmęczyć, dać poturbować, poobijać - generalnie: potrzebowałem wpierdol zebrać. Na otrzeźwienie. Stąd miała to być moja pierwsza walka semi-competitive, gdzie ustaliliśmy z góry, że ja się bronię tylko pro forma, zaś ona może zrobić ze mną coś, czego na zawodach czy treningach nie bardzo da radę zrobić, bo po prostu przeciwnik nie pozwoli.
Przebraliśmy się w trykoty (mam już prawie swój) i się zaczęło.
Przedziwnie było - zaczynaliśmy zwykle klęcząc, ale wielokroć zanim zdążyliśmy - koleżanka już atakowała. Cały wachlarz duszeń dostałem - zgodnie z życzeniem. Przy okazji się ich uczyłem wraz z tym, jak je niwelować, jak z nimi sobie radzić. Było mnóstwo śmiechu, gdy stosowaliśmy techniki standardowe dla typowych mieszanych zapasów, np. schoolgirl pin, bo zobaczyłem, jak one są mało skuteczne, choć dotychczas myślałem, że działają. Bo działały!
Dodatkowo dostałem lekcję, jak się zachowywać w trakcie i zaskoczyłem się, że lepiej być na dole. Dorastam do tego, by koleżankę pacnąć parę razy, bo tym razem tylko ona uderzała. Może gdybym miał rękawice, byłoby jakoś bardziej komfortowo...
Następny raz już na pewno na sali. I męczący do bólu:)
09:53, zapasymieszane
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 września 2007
Tygrysica

Dostałem kolejny anons i możemy pogratulowac pierwszej odważnej:)

______________________________________________________________
Nick: Tygrysica

Wzrost: 170 cm

Waga: 70kg
Rodzaje sesji: competitive, semi-competitive
Techniki: zapasy, judo, boks
Oferta komercyjna
Szukam przeciwników i przeciwniczek do walk. W grę wchodzą zapasy competitive i semi-competitive po ustaleniu szczegółów. Nie rozbieram się do sesji bardziej, niż trykot zapaśniczy. Sporty walki trenuję od siedmiu lat, startuję w zawodach.
W razie zainteresowania proszę o kontakt z moim menedżerem:
mieszane_walki@interia.pl.
Menedżer pracuje za darmo.
______________________________________________________________
Chyba wszystko jasne?

08:59, zapasymieszane , Anonse
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
Bezsilność w Krakowie
Spotkałem się z koleżanką, którą poznałem dość dawno przez jedno z forów internetowych. Celem pomocowania się oczywiście.
Ustaliliśmy, że walczymy do położenia na łopatki i przytrzymania do 5. Ona proponowała jeszcze dźwignie i duszenia, lecz jako że ona trenuje sambo, trenowała judo, a przy tym walczy w BJJ - stwierdziłem że porażka byłaby już tragiczna:)
Nie będzie tu opisu samej walki, bo była to najdziwniejsza walka mojego życia. Trwała 5-10 minut, a wynik był 3:0 dla niej oczywiście. Wynik to ciężko powiedziane - walka miała się zawsze położeniem na łopatki kończyć, lecz zaczynań było tyle, że przestałem liczyć.
Nazwać to raczej trzeba nauką chyba - bo dopytywałem, co zrobić, uczyłem się jak i próbowałem to zastosować samemu.
Zostały wrażenia - mnóstwo wrażeń z pierwszej mojej walki z kimś profesjonalnym. Zobaczyłem ogromną różnicę, gdy staję naprzeciw kogoś jak ja - kto się uczy i próbuje coś wykonać na zasadzie instynktu raczej i gdy staję przeciwko profesjonaliście. Niby kładła mnie na łopatki tak jak ja to robię - a jednak nie było możliwości wyjścia spod niej - choć waży tyle co ja. Niby zaczynaliśmy jak zwykle - a jednak siłowanie się było zupełnie inne. Niby siedziałem na plecach przeciwniczce wiele razy - pierwszy raz jednak nie mogłem sobie poradzić z obróceniem jej.
Nauczyłem się, że muszę oddychać, walcząc. Głupio brzmi? Tym niemniej, technikę zwykle robię na bezdechu.
Wiele nauki przede mną, a przede wszystkim potrzebuję więcej miejsca na walkę. Bo tu prawie komputer poleciał. Nie spotkamy się zatem dość szybko.
Ale było naprawdę świetnie.
09:17, zapasymieszane
Link Komentarze (4) »
środa, 04 października 2006
Sumo na środku ulicy

Spotkałem się ostatnio z Karoliną - częstokroć pojawiającą się na tym blogu. Impreza firmowa, trochę piwa w głowie i wracaliśmy do domu, bo mieszka po drodze.

Nie pamiętam, jak wpadliśmy na pomysł posiłowania się na miejscu, gdzie stoimy i skąd wziął się nam pomysł na sumo. Nie dlatego, że wyglądamy obydwoje jak tacy zapaśnicy - raczej kwestia w tym, że tylko to było pod ręką.
Ustaliliśmy "ring" na płytkach chodnikowych i przepychaliśmy się tam, bez przewróceń i kombinowania z obracaniem przeciwnika, gdy niebezpiecznie zbliżamy się do końca. Było 3:2 dla Karoliny, przy czym nie odbyła się ostatnia runda. Prawdopodobnie bym ją wygrał, bo prawidłowość była taka, że gdy ja obejmowałem ją lewą ręką - wygrywałem, a gdy ona mnie prawą - wygrywała ona.

Było ciekawie. Szczególnie, że całość odbyła się w centrum Krakowa, nieco po północy i przerywaliśmy, gdy ktoś przechodził.
Kiedyś spotkałem się z zarzutem, że zapasy są zbyt intymne. Może to jest pomysł na walkę, którą większość kobiet zaakceptuje?

07:52, zapasymieszane
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 25 września 2006
Pongo (Anons)

Gratuluje pierwszemu odważnemu:) Otrzymałem anons wczoraj, dziś umieszczam. Dokładnie to, co otrzymałem:

nick: Pongo
wiek: 21
wzrost/waga: 179 cm/62 kg
okolice: Wrocław
typ walki: jestem otwarty na propozycje, (stanowcze "nie" dla boksu i
wszelkich brutalnych rodzajów zapasów)
Dlaczego chcę się siłować? Mam jakieś dziwne szczęście do zapasów z
dziewczynami. Od dziecka zdarzało mi się w ten sposób bawić z płcią
przeciwną i do dziś pozostała mi sympatia dla tego typu rozrywek. Jest
to przyjemne i ciekawe dośćwiadczenie tak ze strony sportowej, jak i w
temacie kontaktów między ludzkich.

Czekam na kolejne. :)
Zapytacie, czemu to umieściłem - to jest anons pana, więc unikniemy ślinienia się do monitora. Chętne panie zapraszam do kontaktu mailowego.

07:43, zapasymieszane , Anonse
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 12 czerwca 2006
Żona i zapaśniczki
Kocham swoją żonę. Nie robi mi jazd, że robię to, co lubię, a nawet mnie namawia. Mogę z nią spokojnie porozmawiać o tym z kim i kiedy będę walczył i zamiast usłyszeć jakieś dziwne teksty z gatunku, że ona mi już nie wystarcza, to się jeszcze zaoferuje, że zdjęcia będzie robić.
Ostatnio w knajpie spotkaliśmy się w kilka osób, m.in. z Karoliną, która nieraz stawała ze mną w zapasach. Nieraz tak bardzo, że nie pamiętam ile razy już się siłowaliśmy na sto sposobów.
-A wiesz, że siłowałam się ostatnio z takim kolesiem? W zapasach - powiedziała ni stąd ni z owąd, gdy wszyscy poza żoną byli kawałek dalej, bo wychodziliśmy.
-I co? - spytałem.
-Wygrałam oczywiście - Karolina uśmiechnęła się szeroko.
-Ze mną ci tak łatwo by nie poszło - odpowiedziałem.
-Wiesz, teraz mam sesję, ale po... Pewnie się umówimy. 
I tak oto znów sobie powalczymy, wracając do miłej tradycji. A moja żona skomentowała to krótko - i dobrze. :)
Kocham swoją żonę, bo mogę z nią porozmawiać szczerze o tym, że nieco się obawiam najbliższej walki, bo będzie z uderzeniami. Mogę pomówić o tym, jak chciałbym powalczyć i powspominać byłe walki. Mogę jej opowiedzieć, jaką dziewczynę widziałem i dlaczego chciałbym się z nią posiłować.
Pojechaliśmy na ten przykład do jednego z hipermarketów typu Cash&Carry. Na promocji szamponu zobaczyłem dziewczynę, którą się zachwyciłem, jako przeciwniczką. Wysoka (ponad 180 cm, bo była od żonki wyższa, a tyle właśnie żona ma wzrostu), mocno zbudowana i ciężka - bo na moje oko ważyła ponad 80 kg. Do tego była ubrana dość obciśle, więc wyglądała doskonale. Trzy razy przechodziliśmy koło niej na moją prośbę - i nie było problemu. Szkoda, że jej nie zaproponowałem walki, bo mogłoby być ciekawie. Tym bardziej, że wyglądała na kogoś, kto sporty walki trenuje.
Dlaczego zatem z żoną nie walczę, choć warunki po temu posiada? Dlatego, że zaspokaja inne potrzeby, których żadna z moich przeciwniczek spełnić nie może - i nie chodzi o seks.
Stąd podział, widoczny w temacie:)
I przypominam wszystkim paniom, że nadal czekam na wyzwania - zarówno te zapaśnicze, jak i te bokserskie:)
13:32, zapasymieszane
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 22 maja 2006
O boksie słów parę

Tak pomyślałem sobie, że mam ochotę poboksować sobie. Nie tak, jak to standardowo w telewizji jest - lanie się po twarzach aż miło. Raczej ciosy w korpus, bez możliwości knock outu - bo i po co?
Zdarzyło mi się parę razy, z przeciwniczką, którą nazwę N. (litera pierwsza też zmieniona). Najpierw były tylko zapasy, potem uzupełniliśmy je o uderzenia, a potem zdarzyło się nam kilkakrotnie tylko boksować. I tu też różnie było: najpierw uderzaliśmy się wszędzie poza twarzą, potem ustaliliśmy, że unikamy uderzeń w biust - co swoją drogą dość logiczne jest. Najpierw próbowaliśmy liczyć uderzenia, lecz doszliśmy do wniosku, że to bez sensu bez sędziego. Próbowaliśmy do poddania się, lecz generalnie choćbyśmy leżeli bez sił nie mając ich nawet na tyle, by palcem stuknąć to drugie - i tak byśmy się nie poddali. Potem tylko sesje treningowe sobie robiliśmy, aż doszliśmy do wniosku, że to niepotrzebne i laliśmy się tylko dla czystej przyjemności. Trwało to różnie - najczęściej przez kawałek, choć zdarzyło się np. boksowanie z papierosem w ustach, które trwało tylko do czasu, aż któreś musiało popiół strzepnąć.
Oczywiście, chodziliśmy posiniaczeni nieprzeciętnie - i to zarówno przez zapasy, jak uderzenia - ale było bardzo przyjemnie - wbrew pozorom.

Nie proponowałem tego zwykle - to od moich przeciwniczek zwykle wychodzi. Nie chcę, żeby czuły się źle, poza tym, nie lubię im sprawiać bólu. Niektóre to lubią, a i ja osobiście czasem lubię załapać pod żebro pięścią. Jest to ból, ale jakiś... przyjemny:)

Dlaczego to napisałem? Ano, być może dla niektórych z pań zapasy są zbyt... intymne. Boks wydaje mi się dla nich nieco ciekawszym wyjściem, szczególnie w wydaniu, które proponuję: tylko uderzenia w korpus, z wyłączeniem biustu u pań, klęcząc, przez dwie  minuty.
Czad.
I zdziwicie się, jak szybko ręce się męczą:)

16:54, zapasymieszane
Link Komentarze (9) »
wtorek, 18 kwietnia 2006
Apdejt

Mag-da7 jest mądrą kobietą. Zwróciła mi uwagę na pewien mały szczegół - mianowicie, jeśli dam WSZYSTKIM dostęp do danych kontaktowych kobiety, istnieje zagrożenie, że banda śliniących się pół/ćwierćinteligentów będzie im słać propozycje co najmniej nieprzyzwoite, uznając za tanie dziwki, a nie przeciwniczki.
Nie każdy jest jak ja - bywa. Głupio, że sam na to nie wpadłem wcześniej, dlatego też postanowiłem zmienić trochę zasady.

Anonse, drodzy moi będą obowiązywać WSZYSTKICH. Przede wszystkim proszę o to panów - wysłanie mi maila z prezentacją siebie taką, jak w poprzedniej notce plus napisanie mi czegoś w rodzaju listu motywacyjnego. Oczywiście bez przesady - chodzi o kilka zdań, które potem prześlę dziewczynie i to JĄ ma to przekonać do zapasów z Wami. Napiszcie również jaka lokalizacja Was interesuje (tzn. czy np. możecie dojechać). 
Dziewczyny na tych samych zasadach co wcześniej, z tym jedynie, że dane kontaktowe będę miał tylko ja i za potwierdzeniem kobiety będę je przesyłał określonym osobom.

Zmieniła się, jak widzicie, koncepcja. Może nieco na Alternatowowo4/Aniołowej zasadzie: nie bedzie kabaretu, bedzie chór, ale wydaje mi się ta zmiana konieczna. Moja wina - nie przemyślałem sprawy wcześniej.

Nie robię tego ze złośliwości, raczej z troski o panie, które będą chciały spróbować posiłowania z mężczyzną lub inną kobietą. Unikniemy sytuacji, gdy dziewczyna, chcąc walczyć tylko z kobietą, będzie nagabywana przez mężczyzn.
Dążę, jak widzicie, do tego, by mieć bazę danych kobiet i mężczyzn, którą można wykorzystać do wzajemnych kontaktów. Robimy coś dla niektórych dziwnego - więc trzymajmy się razem.

Liczę na zrozumienie. I czekam na uwagi. Oraz maile, oczywiście.

10:43, zapasymieszane , Anonse
Link Komentarze (9) »
czwartek, 13 kwietnia 2006
Jak umieścić anons

Jeśli jesteś kobietą i interesujesz się zapasami lub w ogóle sportami walki albo chcesz spróbować swoich sił w walce - to miejsce jest dla Ciebie. Aby umieścić tutaj swoje ogłoszenie, wyślij mi kilka informacji o sobie:

- przedstaw się: może to być pseudonim, imię, nazwisko - jak chcesz;
- napisz, ile masz wzrostu i ile ważysz - to ważna informacja dla Twoich przyszłych przeciwników;
- napisz, jaką walkę preferujesz - zapasy, boks - i w jakim stopniu chcesz, żeby to była walka na serio (competitive, semi-competitive, fantasy). UWAGA! Jeśli interesuje Cię walka tylko z kobietami - napisz to;
- podaj okolicę, w której mieszkasz - nie musi być miasto, choć miło będzie;
- dodatkowe informacje - według uznania;
- dane kontaktowe do Ciebie.

Na maile zawierające te dane czekam oczywiście pod mailem: zapasymieszane@gazeta.pl.

15:41, zapasymieszane , Anonse
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3